Rewelacyjny mecz Sokoła.

W piątek 28 kwietnia br. o godzinie 18.00 Sokół Rakoniewice w ramach XIX kolejki poznańskiej ligi okręgowej grupa zachodnia podejmował na własnym boisku wyżej notowaną Spartę Szamotuły. Po nieudanym wyjeździe do Dusznik i porażce 2:0 z tamtejszym Sokołem, przyszedł czas na mecz przed własną publicznością.

Mecz znakomicie rozpoczął się dla gości, gdy po faulu Dawida Rubinowskiego sędzia spotkania bez chwili zawahania wskazał na punkt jedenastego metra, co oznaczało rzut karny dla gości. Kto jak kto, ale Patryk Borowczak potrafi bronić rzuty karne i tym razem był lepszy od egzekutora jedenastki, czym uchronił Sokoła przed utratą bramki w pierwszych minutach spotkania.

Sytuacja z rzutem karnym podziałała mobilizująco na gospodarzy, a przeprowadzane akcje były na tyle skuteczne, że można było oddać strzały na bramkę. Tutaj na drodze piłki do bramki stawał bramkarz Sparty Adrian Mrówczyński lub piłka lądowała na poprzeczce.

W 20 minucie spotkania indywidualną akcję przeprowadza Oskar Wajs i po strzale z lewej strony boiska piłka wpada bramkarzowi „za kołnierz”. Bramkarz gości zaskoczony strzałem odprowadził piłkę wzrokiem do siatki. Nie minęło 8 minut spotkania i po rzucie rożnym wykonywanym przez piłkarzy Sokoła, po którym Patryk Lipiński trąca piłkę przy pierwszym słupku – ta po raz drugi w piątkowym spotkaniu trafia do bramki gości i po raz drugi bramkarz Sparty pozostaje „w blokach”, nie mając szans za żadną reakcję.

Sokół gra bardzo pewnie, pomimo że mecz jest bardzo twardy i nikt nie „odstawia” nogi. Końcowe minuty pierwszej części meczu i ponownie na lewym skrzydle piłka „znajduje” Oskara Wajsa, który po raz drugi, tym razem w 40 minucie spotkania, wpisuje się na listę strzelców, tym samym dając prowadzenie 3:0. Wynik pierwszej części nie ulega zmianie i schodząc do szatni zawodnicy Sokoła, prowadzą zasłużenie.

Drugą połowę „z wysokiego C” rozpoczęli gospodarze, kiedy po dośrodkowaniu w pole karne i pewnym strzale na listę strzelców wpisuje się Adam Marciniak, dając prowadzenie Sokołowi 4:0. Prowadzenie różnicą czterech bramek i znakomita gra wszystkich formacji nie pozwalała myśleć o innym rezultacie jak tylko o wygranej. Pytaniem, które zadawali sobie w tej chwili kibice było: czy to koniec zdobyczy bramkowych Sokoła?

Goście zmieniają ustawienie, pozostawiając trzech obrońców, a zwiększając siłę ataku. Taka gra przy stracie piłki w środkowej części boiska pozwalała przeprowadzać kontry piłkarzom Sokoła. Najgroźniejszą akcję, mogącą dać kolejną bramkę przeprowadził prawą stroną boiska w 86 minucie Mateusz Kaczmarek, lecz po jego strzale piłka, trafiając w wewnętrzną stronę słupka nie znajduje drogi do bramki. W 90 minucie spotkania sędzia odgwizduje koniec meczu i Sokół zasłużenie zgarnia 3 punkty, a wynik 4:0 to najmniejszy wymiar kary dla gości.

Sokół zagrał w składzie:

Patryk Borowczak, Tomasz Mikołajczak, Tobiasz Utrata, Bartosz Bimkiewicz, Dawid Rubinowski, Oskar Wajs, Piotr Tomiak, Aleksy Szczygieł, Mateusz Kaczmarek, Adam Marciniak, Patryk Lipiński, Kacper Utrata, Szymon Kaczmarek, Jakub Nowacki, Norbert Konieczny, Dawid, Koza, Mikołaj Przybysz, Bartosz Dodat.

Wybrane dla Ciebie