Kto spalił dwór w Ruchocicach?

Tak, to ten… – skomentował z błyskiem w oku pan Marian, gdy identyfikował zdjęcie  nieistniejącego dworu w Ruchocicach. zobacz zdjęcie]

Szkoda, że zdjęcia nie ma od frontu. Wejście było od strony tej dużej lipy – wskazuje. Kryty był gontem, drewnianym. …jak to się paliło! Śnieg był na pół metra, mróz jak nie wiem, a wszystko dookoła topniało – dodaje starszy pan, który urodził się i wychował tuż obok majątku. Gdy wybuchł pożar miał 8 lat i jak zapewnia –  takich rzeczy się nie zapomina.

Mówili na niego „biały pałac”, bo we wsi był drugi, „czerwony pałac”. – wspomina pan Marian. 

            Dzisiaj po okazałej budowli pozostało niewielkie wzniesienie gruzu w zabytkowym, ale niszczejącym parku przy trasie nr 32. Kto spalił romantyczny biały dworek? 

Ostatni właściciele 

            Majątek Ruchocice nigdy nie został typowym gniazdem szlacheckiego rodu. Przez wieki był w rękach wielu właścicieli, różnej narodowości. W 1923 r. majątek nabył Rodrigo Dunin. Hrabia Dunin zmarł w 1928 roku i przeznaczył w testamencie dwór na sierociniec dla dzieci. Nie wiadomo za jaką przyczyną, ale jak wspomina pan Marian, ostatnim właścicielem był niejaki Pleciński (?).                       

            Wiekowy pan zmarł z przyczyn naturalnych w 1945 roku, krótko po wkroczeniu Armii Czerwonej. „Biały pałac” wraz z folwarkiem został skonfiskowany przez ludowe państwo z zamiarem utworzenia szkoły. Zanim powstała miała spełniać rolę placówki przerzutowej dla repatriantów zza Buga. Długo nie posłużył, bo spłonął całkowicie.

Kto podpalił dwór?

Kto był sprawcą pożaru? Niektórzy sądzą, że dwór zniszczyła niemiecka pożoga. Inni, że budynek puścili z dymem czerwonoarmiści. Budynek wprawdzie został ograbiony, ale nie spalony. 

Pałac” spalił się dokładnie 25.01.1947 roku… – wspomina nasz rozmówca. Szukający rodzinnych korzeni w Ruchocicach Francuz Henri Roszak, pisze na forum genealogicznym, że pałac spalił się w 1948 roku. Prosi o jakąś fotografię budowli.

            Podejrzenia padły na rezydujących w nim repatriantów ze wschodu. Gdyż tylko oni tam wtedy przebywali, zanim ruszyli dalej, na tzw. ziemie odzyskane, na zachód. 

            Mróz tamtej zimy był duży, że Głos Wielkopolski grzmiał – Świat w okowach mrozu! Mróz na Florydzie! Regularnie też drukuje raport grubości lodu na Warcie /29-40 cm/. Ale o pożarze nie ma najmniejszej wzmianki. 

            Podczas takiego mrozu, trzeba się dobrze ogrzać, więc… . Ogień wybuchł w sobotę, około południa, gdy część lokatorów pojechała końmi po słomę do stogu. Płomienie dość szybko strawiły budynek. Pozostało trochę cegły i labirynt zgliszczy. Służyły potem jako plac zabaw dla dzieci i źródło materiałów budowlanych. 

Piękny był, tutaj był duży taras, z tej strony był ogród i pełno kwiatów. Wokół był park i duży sad owocowy…  – wspomina sentymentalnie pan Marian. Prosi, jeśli można, o zdjęcie pałacu…, na pamiątkę.

 Andrzej M. Mańkowski

ps. Pan Marian uwierzytelniał informacje na temat dworu w Ruchocicach pracownikom naukowym UAM w Poznaniu.

Na zdjęciu głównym – miejsce, w którym stał dwór

CZYTAJ DALEJ:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.